My Items

I'm a title. ​Click here to edit me.

1 runda Mistrzostw Europy Fia ERC- Rally di Roma Capitale

1 runda Mistrzostw Europy Fia ERC- Rally di Roma Capitale

Miko Marczyk i i Szymon Gospodarczy ukończyli inauguracyjną rundę Mistrzostw Europy- Rajd di Roma Capitale na 6 miejscu w klasyfikacji ERC1 Junior i na 10 miejscu w klasyfikacji generalnej Mistrzostw Europy! Załoga ORLEN Team debiutowała w tej niezwykle wymagającej imprezie, w której do pokonania miała aż 15 odcinków specjalnych o łącznej długości ponad 197 km. Włoskie trasy, jak zaznaczali w swoich wypowiedziach podczas rajdu zawodnicy, były zupełnie inne niż te, na których ścigali się dotychczas. Pierwszego dnia rajdu reprezentanci ORLEN Team zmierzyli się z odcinkami specjalnymi po starym, nierównym, podbijającym asfalcie z dużą ilością cięć i kamieni wyrzuconych na drogę. Miko Marczyk i Szymon Gospodarczyk zakończyli sobotnią część zmagań na 7. miejscu w klasyfikacji juniorów i na 12. miejscu w klasyfikacji generalnej Mistrzostw Europy. Drugiego dnia charakterystyka zupełnie się zmieniła- na zawodników czekały piękne, włoskie, bardzo przyczepne asfalty wznoszące się po półkach skalnych z wieloma nawrotami. "Nigdy nie spotkałem się z tak wysoką przyczepnością, przeciążenia, które są w samochodzie są naprawdę imponujące. To, jak można opóźniać hamowania też robi wrażenie. Nawet najtwardsze opony potrafią nagrzewać się do temperatury 100 stopni"- skomentował niedzielne warunki Miko Marczyk W niedzielę zawodnicy pokonali aż trzy pętle, czyli 9 odcinków specjalnych. Załoga Marczyk/ Gospodarczyk wykorzystując doświadczenie z pierwszych przejazdów danych oesów, z odcinka na odcinek poprawiała uzyskiwane czasy. Na mecie Rajdu di Roma Capitale Miko i Szymon zameldowali się na 6 miejscu w klasyfikacji ERC1 Junior i na 10 miejscu w klasyfikacji generalnej ERC. "Debiut w rajdzie di Roma Capitale zaliczamy do udanych, rajd był bardzo wymagający, sama stawka zawodników, którzy stanęli na starcie pokazała, że po tak długiej przerwie od rajdów konkurencja w Mistrzostwach Europy będzie ogromna i tak właśnie było. Wielu zawodników niestety nie dojechało do mety, było wiele wypadków, nam w debiutanckim starcie udało się ustrzec większych błędów, co więcej w stawce 12 zawodników startujących w cyklu Mistrzostw Europy Juniorów zajęliśmy 6 miejsce, które przed rajdem patrząc na listę startową wziął bym w ciemno. Zebraliśmy dużo doświadczenia, wiemy nad czym pracować aby wrócić tutaj za rok z bardziej bojowym nastawieniem i walczyć o najwyższe lokaty. Jestem dumny z całego zespołu, uważam że ja mam najwięcej do dopracowania" - podsumował na mecie rajdu Miko Marczyk "Jestem bardzo zadowolony, Miko jak i cały zespół wykonał bardzo dobrą pracę. Dobrze jest po tak długiej przerwie wystartować w rajdzie oraz zakończyć go z dobrym wynikiem. Czuliśmy wielkie wsparcie kibiców z Polski, dziękujemy za wszystkie wiadomości i doping! Przed nami dużo pracy, zebraliśmy dużo cennego doświadczenia, poznaliśmy Włoskie asfalty co zaprocentuje w naszych przyszłych startach w rajdzie di Roma Capitale" - dodał Szymon Gospodarczyk. Kolejne runda FIA ERC już 14 sierpnia, tym razem załoga Orlen Team wystartuje w szutrowym rajdzie na Łotwie - Rajdzie Liepaja.

2 miejsce Miko Marczyka w stawce 1255 zawodników z całego świata! - 3 runda ŠKODA Motorsport eChal

2 miejsce Miko Marczyka w stawce 1255 zawodników z całego świata! - 3 runda ŠKODA Motorsport eChal

Właśnie dobiegła końca 3 runda ŠKODA Motorsport eChallenge- tym razem na platformie Dirt Rally 2.0 został rozegrany asfaltowy Rajd Hiszpanii.2 miejsce w stawce 1255 zawodników z całego świata zajął aktualny Rajdowy Mistrz Polski Miko Marczyk, który już po raz drugi był globalnym ambasadorem tych rozgrywek. Rajd składał się z 8 odcinków specjalnych o łącznej długości blisko 80 kilometrów. Na starcie stanęło wielu realnych kierowców rajdowych m.in. Oliver Solberg, Jose Antonio Suarez, Martin Koci, Emil Lindholm, Umberto Scandola, Andrea Crugnola, Max Mcrae, czy Andrea Nucita.Tak jak w poprzednich edycjach- wirtualna rozgrywka w wielu aspektach przypominała prawdziwy rajd- zaplanowano dwie strefy serwisowe, zawodnicy musieli wybrać odpowiednie opony, a także zdecydować o zabraniu zapasu na odcinek specjalny co bezpośrednio przekładało się na wynik na mecie. "OS1 i OS2 pokonywaliśmy po suchej nawierzchni. Na OS3 mieliśmy już dość mocno zużyte opony, a tam czekała na nas jazda w nocy po mokrej nawierzchni- prawdziwy hardkor. Druga pętla również nie była oczywista. OS4 był mokry, OS5 długi i suchy, a OS6 w nocy. Dopiero ostatnie dwa odcinki miały „normalny” charakter. Taki harmonogram rajdu wymagał dopracowania ustawień auta, które pozwolą na szybką jazdę zarówno po suchej jak i mokrej nawierzchni. Ostatecznie z testów przed rajdem wyszło mi, że najlepiej jedzie mi się na ustawieniach zbliżonych do tych, które stosuję w jeździe po suchej nawierzchni. Wymagało to jednak przystosowania się do tych ustawień na mokrej nawierzchni. Zdecydowałem się pokonać cały dystans rajdu na miękkich slikach. Dawały dobrą przyczepność na początku pętli, na OS3 i OS6 wymagały zmiany stylu jazdy, ale jak to bywa w rajdach czasami nie możemy ustawić auta idealnie na każdy odcinek.Przygotowując się do rajdu zauważyłem, że moje tempo jest konkurencyjne- zaskakująco łatwo było mi zbliżyć się do czasów osiąganych przez topowych simracerów. Świadomość tempa, połączona z pewnością jazdy posunęła mnie do pewnego ryzyka. Postanowiłem pokonać cały dystans rajdu bez koła zapasowego. Było to trochę nieodpowiedzialne, ponieważ jakikolwiek kapeć wykluczyłby mnie z rywalizacji, natomiast czułem, że bez koła auto odrobinę lepiej przyspiesza pod górkę, więc chciałem to wykorzystać."- relacjonował Miko Marczyk "Ostatecznie zająłem 2 miejsce w stawce 1255 zawodników. Do zwycięzcy straciłem 11,7 sekundy. Po OS6 mieliśmy taki sam czas, a na OS7 błąd pozbawił mnie szansy walki do samego końca. Na tym właśnie polegają rajdy i w tym miejscu chciałbym pogratulować Will’owi z Hiszpanii, który jest esportowym zawodnikiem i wygrał rajd. W pierwszej dziesiątce byli raczej tylko simracerzy, tym bardziej jestem zadowolony z poziomu, który udało mi się osiągnąć. Na 4 odcinkach stawałem na oesowym podium, a najbliżej wygrania odcinka byłem w mokrych nocnych warunkach." Po kilku miesiącach treningów i startów na symulatorze Miko Marczyk wraz ze swoim pilotem Szymonem Gospodarczykiem wrócą do rajdówki. Załoga reprezentująca w tym roku barwy Orlen Team już w lipcu wystartuje w pierwszej rundzie Mistrzostw Europy- Rajdzie Rzymu.

2 miejsce w Rajdzie Ignalina- Marczyk i Gospodarczyk rozpoczęli sezon rajdowy 2021!

2 miejsce w Rajdzie Ignalina- Marczyk i Gospodarczyk rozpoczęli sezon rajdowy 2021!

Miko Marczyk i Szymon Gospodarczyk z sukcesem rozpoczęli rajdowe zmagania w sezonie 2021. 22 maja polska załoga wystartowała w Rajdzie Ignalina na Łotwie – w stawce 55 zawodników ukończyli zawody na 2 miejscu w klasyfikacji generalnej. Rajd został rozegrany w formule rallysprintu. W sobotnie popołudnie załogi pokonały 8 szutrowych odcinków specjalnych o łącznej długości niespełna 60 kilometrów. Duet Marczyk/ Gospodarczyk podróżujący SKODĄ Fabią Rally2 evo ukończyli na podium aż pięć z nich. Reprezentanci ORLEN Team podkreślili, że ten start był jedynie treningiem przed rozpoczęciem „prawdziwej” rywalizacji w tym sezonie. Załoga szykuje się bowiem do startu w pierwszej rundzie Rajdowych Samochodowych Mistrzostw Polski – Rajdzie Zemaitija, który odbędzie się w terminie 4-6 czerwca 2021 oraz, co najważniejsze- do pierwszej rundy Rajdowych Mistrzostw Europy – jubileuszowego, 77.Rajdu Polski w terminie 18-20 czerwca. „Rajd kończymy na 2 miejscu w klasyfikacji generalnej i to dla nas naprawdę duża satysfakcja. Przejechaliśmy rajd- żadne testy nie dają takiego efektu jak sprawdzenie się w rywalizacji. 18 aut z napędem na 4 koła, w tym ja z Szymonem. Wracaliśmy do formy po półrocznej przerwie. Nie było łatwo stanąć do rywalizacji i ruszyć na zielone światło idealnie w punkt, nie popełniając żadnego błędu. Myślę, że moglibyśmy jechać tu szybciej, ale na szybką jazdą przyjdzie jeszcze czas, ponieważ teraz pracujemy, testujemy i uczymy się żeby być w pełnej gotowości na najbliższe, właściwe starty.”- Miko Marczyk „Cieszę się, że mamy możliwość wystartowania w treningowych rajdach przed naszym prawdziwym sezonem. Nie było łatwo wsiąść do rajdówki po tak długiej przerwie, Miko jest wymagającym kierowcą, staramy się walczyć tak, aby wszyscy byli z nas zadowoleni. Warunki na Rajdzie Ignalina nie były proste, jechaliśmy z numerem 1 więc w pierwszych przejazdach czyściliśmy drogę, a w drugich jechaliśmy po samochodach tylnonapędowych więc linie były różne, droga nie była taka, jakiej się spodziewałem. Najważniejsze jednak, że osiągnęliśmy metę z super wynikiem!”- Szymon Gospodarczyk

4 runda Mistrzostw Europy - Rajd Węgier 2020 przed nami!

4 runda Mistrzostw Europy - Rajd Węgier 2020 przed nami!

Miko Marczyk i Szymon Gospodarczyk już w najbliższy weekend- 6-8 listopada 2020 zmierzą się z czwartą rundą Rajdowych Mistrzostw Europy- Rajdem Węgier. Polska załoga po sukcesie na Rajdzie Fafe Montelongo ( 3 miejsce ERC1 Junior) zawalczy o kolejne punkty na asfaltowych, niezwykle trudnych węgierskich odcinkach specjalnych. Rajd Węgier to młoda runda europejskiego czempionatu. Rozgrywana dopiero drugi raz, jednak już znana z ekstremalnie trudnych warunków- wąskie, kręte i niesamowicie zabrudzone odcinki specjalne momentami przypominają rajd szutrowy. To prawdziwe wyzwanie nie tylko dla zawodników ale też dla sprzętu- wspominając rok 2019 można powiedzieć, że nie było tutaj załóg, które przejechały rajd bez problemów- podróże poza drogę, uszkodzone rajdówki na mecie oraz niezliczona ilość przebitych opon to znak rozpoznawczy tego rajdu. Miko Marczyk i Szymon Gospodarczyk w swoim debiutanckim sezonie w Mistrzostwach Europy zdobywają doświadczenie rywalizując z zawodnikami reprezentującymi światowy poziom. Na Węgrzech pojawią się bardzo znane nazwiska, między innymi Craig Breen, Oliver Solberg, Andreas Mikkelsen czy Alexey Lukyanuk. Na liście zgłoszeń do czwartej rundy FIA ERC pojawilo się aż 45 załóg. Organizatorzy przygotowali 16 odcinków specjalnych o łącznej długości ponad 191 kilometrów. Rywalizacja zaczyna się w piątek, 6 listopada. Załoga ORLEN Team wystartuje z numerem 7. „Będziemy mieć tu do czynienia z niezwykle trudnymi warunkami. Musimy być bardzo czujni, bo drobny błąd może kosztować bardzo dużo. Wszyscy zawodnicy, którzy startowali tutaj w zeszłym roku mają pewną przewagę, natomiast my wykonamy jak najlepszą pracę podczas rozpoznania trasy, a potem mamy nadzieję wejść w rajd bez większych kłopotów i przejechać go równym tempem. Uważamy, że to jest klucz do dobrego wyniku tutaj na Węgrzech.”- powiedział Miko Marczyk „Jest to zdecydowanie trudna rozgrywka. Odcinki są zlokalizowane w górach, będzie wilgotno, mgliście, a na trasie będzie dużo błota. Asfalty są tutaj nierówne, dziurawe i bardzo śliskie. Wygląda na to, że będzie to najtrudniejszy rajd w tym sezonie, trzymajcie za nas kciuki!” – dodał Szymon Gospodarczyk

Cenna lekcja na dolnośląskich trasach

Cenna lekcja na dolnośląskich trasach

Pięć z siedmiu odcinków ukończonych na podium, w tym trzy wygrane i pozycja wiceliderów 52. Rajdu Dolnośląskiego-Hotel Zieleniec – taki był bilans świetnej jazdy załogi ŠKODA Polska Motorsport w drugiej rundzie tegorocznych Rajdowych Samochodowych Mistrzostw Polski. Mikołaj rozpoczął drugi etap skoncentrowany i nastawiony na gromadzenie kolejnych cennych doświadczeń. Niestety na odcinku Rogówek Mikołaj Marczyk i Szymon Gospodarczyk musieli wycofać się z dalszej rywalizacji. Mikołaj Marczyk: Ten dzień jest dla naszego zespołu niełatwym, natomiast również z takich dni składają się rajdy, które tak bardzo nas ekscytują. Zarówno wczoraj, jak i dziś, wykonywaliśmy założenia, które przy mojej wiedzy o rajdach - niezależnie od tempa jazdy - mogą okazać się dobrymi wynikami, jak i mogą skończyć się poza droga. Jest mi bardzo przykro ze względu na dzisiejsze zdarzenie. Na odcinku Rogówek, który od samego startu przypadł nam do gustu, popełniłem błąd podczas hamowania, zahaczając pobocze drogi. w konsekwencji czego wypadliśmy z trasy i nie mogliśmy kontynuować jazdy. Jestem dumny z pracy całego zespołu i razem jesteśmy juz myślami na Rajdzie Nadwiślańskim. Bardzo dziękuję wszystkim kibicom za wsparcie, którego nam udzielacie - w szczególności w takich chwilach bardzo to doceniam. Szymon Gospodarczyk: Wczorajszy dzień skończyliśmy na bardzo dobrym, drugim miejscu w generalce. To wynik, który przed sezonem mógł wydawać się nieosiągalny. Mimo tego do drugiego etapu wystartowaliśmy skoncentrowani. Nie chcieliśmy za wszelką cenę przesadzać i ryzykować, bo cele mamy jasno określone. Mikołaj wykonał świetną pracę, był skupiony na tym, abyśmy dzisiaj stanęli na mecie. Domyślam się, że tak ambitnemu zawodnikowi jak Miko trudno pogodzić się z takimi sytuacjami, jednak to jest dla nas niezwykle ważna lekcja, której teraz musimy wyciągnąć jak najwięcej wniosków.

Czas rychtować się na Śląsk!

Czas rychtować się na Śląsk!

Po ubiegłorocznych sukcesach odniesionych podczas pierwszej edycji Rajdu Śląska i przypieczętowaniu tytułu mistrzowskiego w klasie OPEN N, załoga ŠKODA Polska Motorsport powraca na tamtejsze odcinki specjalne po ośmiu miesiącach, aby ponownie powalczyć o czołowe lokaty i punkty do klasyfikacji generalnej Rajdowych Samochodowych Mistrzostw Polski. Po udanej oraz cennej w doświadczenia pierwszej części sezonu załoga rajdowej ŠKODY FABIA R5 nadal chce kontynuować dobrą passę rozważnej i szybkiej jazdy od startu do mety. Mikołaj Marczyk, jako najmłodszy kierowca dysponujący samochodem klasy R5, stawi czoła wymagającym odcinkom specjalnym, które pokonywał już w ubiegłym sezonie, jak również podczas wcześniejszych startów w Rajdowych Mistrzostwach Śląska. Miko Marczyk: Bardzo dobrze wspominam nasz zeszłoroczny występ w Rajdzie Śląska. Będę szczęśliwy, jeśli również w najbliższy weekend uda się nam dobrze rozpoznać trasę, a potem pojechać naszą ŠKODĄ FABIA R5 w taki sposób, jakiego sam od siebie wymagam. Wynik na mecie będzie wypadkową tych elementów. Liczę na to, że pojedziemy z czystą głową i spokojem, a dokąd nas to zaprowadzi – zobaczymy już w najbliższy weekend. Bardzo lubię wracać na Śląsk – to właśnie na tych trasach stawiałem pierwsze kroki w mojej rajdowej karierze. 2 lata temu nawet w najśmielszych marzeniach nie spodziewałbym się takiego rozwoju mojej rajdowej przygody. Chciałbym w najbliższy weekend pokazać się z dobrej strony. Cały zespół ŠKODA Polska Motorsport intensywnie przygotowuje się do nadchodzących wyzwań, które rozpoczniemy już w piątek. To właśnie wtedy zostaną rozegrane dwa widowiskowe i atrakcyjne dla kibiców odcinki Mikołów oraz Stadion Śląski, na które już teraz serdecznie wszystkich zapraszam. Trzymajcie za nas kciuki, czas rychtować się na Śląsk! Szymon Gospodarczyk: W najbliższy weekend razem z Miko startujemy w Rajdzie Śląska. To w większości techniczne oesy, które pamiętam z rożnych rajdów- Wisły czy Barbórki Cieszyńskiej. Bardzo dobrze wspominam zeszłoroczną edycję tego rajdu, podczas, której walczyliśmy o tytuł mistrzów Polski w grupie Open N. Na trasie były tłumy kibiców. Ostatecznie to my stanęliśmy na najwyższym stopniu podium. Mam nadzieje, że tym razem będzie tak samo.

Drugie miejsce Marczyka i Gospodarczyka - awans na podium klasyfikacji RSMP

Drugie miejsce Marczyka i Gospodarczyka - awans na podium klasyfikacji RSMP

Równa forma, mądra i skuteczna jazda, dały w efekcie 8 z 10 odcinków ukończonych na podium. Pozwoliło to Mikołajowi Marczykowi i Szymonowi Gospodarczykowi odebrać puchary za wywalczenie drugiej pozycji w Rajdzie Nadwiślańskim. Z Puław załoga ŠKODA Polska Motorsport wywozi 22 cenne punkty. Dzięki takiej zdobyczy Miko z Szymonem awansują na podium klasyfikacji sezonu Rajdowych Samochodowych Mistrzostw Polski 2018. Zespół ŠKODA Polska Motorsport zwyciężył w klasyfikacji producenckiej RSMP. Mikołaj Marczyk: Był to rajd na odbudowę. Chcieliśmy pokonać mądrze trasę Rajdu Nadwiślańskiego, ze względu na początek sezonu, który był dla nas słodko-gorzki, a przy okazji „wyszło nam” drugie miejsce. Wracamy do dobrej formy, jesteśmy bardziej pewni jako załoga, jako zespół. Rywalizacja nabrała tempa, szkoda nam Tomka i Damiana, którzy nie ze swojej winy zakończyli rywalizację, a byli naprawdę szybcy. Cieszę się, że jesteśmy we właściwym miejscu, żeby dobrze kontynuować dalszą część sezonu. Świetnie, że już za trzy tygodnie znów wsiadamy do rajdówki, by rywalizować w Rajdzie Śląska. Szymon Gospodarczyk: Jesteśmy bardzo zadowoleni, choć to były ciężkie dni. Obiecaliśmy sobie, że musimy dojechać do mety, żeby nie przywozić smutnych wspomnień. Chcieliśmy zachować fajne chwile w pamięci, przywieźć cenne punkty i przygotować się dobrze do Rajdu Śląska.

Gala Sportu Samochodowego 2019- najwyższe trofea dla zespołu SKODA Polska Motorsport

Gala Sportu Samochodowego 2019- najwyższe trofea dla zespołu SKODA Polska Motorsport

Mistrzostwo Polski w klasyfikacji generalnej, Mistrzostwo Polski w klasie 2, Mistrzostwo Polski w klasyfikacji zespołów producenckich, Vice-Mistrzostwo Polski w klasyfikacji zespołów sponsorskich- najważniejsze tytuły polskiego sportu motorowego znalazły się oficjalnie w rękach zespołu ŠKODY! 22 listopada 2019 roku w Warszawie odbyła się Gala Sportu Samochodowego, na której- już oficjalnie zostały przyznane tytuły wywalczone podczas całego sezonu. W tym roku było to szczególne wydarzenie dla Miko Marczyka i Szymona Gospodarczyka, którzy jeszcze na jedną rundę przed końcem sezonu zapewnili sobie tytuł Rajdowych Mistrzów Polski, a Miko zostały tym samym najmłodszym w historii Mistrzem kraju. Wśród wielu przyznanych tytułów w różnych dyscyplinach sportu motorowego, to właśnie rajdy samochodowe były postrzegane jako najtrudniejsza i najbardziej prestiżowa kategoria. Mikołaj Marczyk i Szymon Gospodarczyk- jako najwyżej sklasyfikowani zawodnicy odebrali trofea za zdobycie Mistrzostwa Polski w klasyfikacji generalnej oraz Mistrzostwa Polski w klasie 2 Rajdowych Samochodowych Mistrzostw Polski 2019. Zostali także wyróżnieni jako najszybsza załoga na odcinkach Power Stage nagrodą RMF MAXX Trophy- do końca na maxxxa. Tomasz Porawski- dyrektor generalny SKODA Polska odebrał puchary za zdobycie Mistrzostwa Polski w klasyfikacji zespołów producenckich oraz Vice-Mistrzostwa w klasyfikacji zespołów sponsorskich dla SKODA Polska Motorsport. Odebranie tytułów oraz samo wydarzenie było zwieńczeniem wielu miesięcy ciężkiej pracy i sportowej rywalizacji na najwyższym poziomie. Nie oznacza to jednak końca tegorocznych wyzwań, bowiem już 7 grudnia ponownie spotkamy się w Warszawie na starcie niezwykle ważnego rajdu- Barbórka Warszawska! – „To już oficjalne, wraz z Szymonem jesteśmy Mistrzami Polski. Dla mnie ten tytuł to nie jest tylko efekt pracy w tym sezonie. To 9 lat startów, walki i rywalizacji, żeby pokazać się z jak najlepszej strony i dostawać kolejne szanse. To 2,5 roku nauki, poznawania dyscypliny i zachowań adekwatnych do tego, żeby osiągnąć cele swoje, zespołu, partnerów – komentuje Miko Marczyk.” – „Nigdy zdobycie tytułu Mistrza Polski nie było moim największym marzeniem. Zawsze powtarzam, że moim marzeniem są starty w cyklach rajdowych na poziomie adekwatnym do możliwości sportowych. Takie momenty jak zdobycie najwyższego tytułu są dla mnie jednak dowodem na to, że warto marzyć i każdego dnia wykonywać małe rzeczy, które przybliżą nas do celu” – dodaje. – „Kilka dni temu odebraliśmy szarfy z tytułami. To podsumowanie tego, na co razem z Miko i całym zespołem ciężko pracowaliśmy. Oczywiście zawsze o tym marzyłem jednak było to marzenie w stylu lotu na księżyc- bardzo trudne do zrealizowania. To kolejna lekcja, która uczy mnie pokory i motywacji w brnięciu do najtrudniejszych celów. Mam to szczęście, że trafiłem na dobrych i w pełni zaangażowanych ludzi, którzy mieli swój udział w tym sukcesie. Miko, to prawdziwy sportowiec. Wiem, że to dopiero początek jego i naszych wspólnych sukcesów. Oprócz zespołu mieliśmy też sponsora na miarę mistrzów. Dzięki SKODA Polska mogliśmy wzbijać się na wyżyny naszych umiejętności i wygrywać.”- Szymon Gospodarczyk

Jak zostać kierowcą rajdowym?

Jak zostać kierowcą rajdowym?

Cześć! Chciałbym dzisiaj poruszyć temat i otworzyć wspólnie z Wami dyskusję związaną z pytaniem, które sam kiedyś zadawałem, a teraz jest mi często zadawane. Jak zostać kierowcą rajdowym? ​ To pytanie ma wiele wymiarów, które należałoby poruszyć, aby kompleksowo spróbować na nie odpowiedzieć. W tym wpisie nie dam rady przeanalizować ich wszystkich. Fundamentem jednak jest pasja do rajdów i naturalna smykałka do jazdy samochodem. Jednak te dwa aspekty, choć najważniejsze, stanowią tylko wierzchołek góry lodowej jaką jest zdobycie możliwości startów w rajdach. Dlatego chciałbym skupić się dzisiaj bardziej na tym, czego nie widać na pierwszy rzut oka. ​ Zanim zacznę zaznaczam jednak, że historia każdego z kierowców jest inna. Każdy ma mocne i słabe strony w swojej sytuacji, dlatego ja skupię się na mojej historii, która przez ostatnie 11 lat jest całym moim życiem. Pomimo wielkiej pasji do motoryzacji od dziecka, tak naprawdę do 15 roku życia nie miałem styczności ze sportem motorowym. Wcześniej jeździłem na nartach, co całkiem nieźle mi wychodziło, ale 1 tydzień na rok w górach nie pozwalał na zawodowy rozwój. Następnie grałem w tenisa, do którego miałem dużą pasję i zawziętość. Na korcie byłem sprytny, lubiłem rywalizację, ale nogi bolały mnie szybciej niż innych i wcześniej miałem zadyszkę. Po prostu byli lepsi, bardziej predysponowani. Nie upierałem się więc i poszukiwałem dalej w życiu czegoś, w czym mogę być niezły. Oceniałem, że jeżeli nałożę pracę na coś w czym bazowo jestem naprawdę dobry, to po czasie mam szansę być lepszy od reszty, a co za tym idzie uprawiać sport zawodowo- a tego bardzo chciałem. ​ Chodząc do gimnazjum i liceum bałem się, że będę musiał chodzić do pracy, która mnie nie interesuje. W ten sposób, gdy we wrześniu 2010 roku mój brat wraz ze swoimi kolegami zabrał mnie na gokarty odnalazłem swoje miejsce. Wsiadając do gokarta było to dla mnie naturalne jaką linią jechać, żeby czas był dobry. Chwilę później zadebiutowałem w swojej pierwszej lidze, w której zająłem 2 miejsce w stawce kilkudziesięciu zawodników i wiedziałem, że to jest to. ​ Następnie przyszły lata treningów, wzlotów i upadków - było wiele sytuacji, w których można było się zniechęcić. Kara podczas pierwszych zawodów poza moim miastem- pomimo 1 miejsca na mecie, dyskwalifikacja. Pierwsze zawody w Warszawskiej Lidze Kartingowej z doważaniem gokartów- dostałem łomot i zająłem odległą pozycję. Pierwsze zagraniczne zawody i strata aż 1,5 sekundy na 80 sekundowym torze do najlepszych zawodników świata. Po każdym z takich zdarzeń myślałem sobie, że chyba się myliłem i jednak nie mam dostatecznego talentu do jazdy na wysokim poziomie. Całe szczęście moje spadki wiary trwały i trwają zazwyczaj krótko- 1, czasami 2 dni. ​ Cały czas jednak pełną siłą szedłem do przodu w walce o swoje marzenia, aż w końcu pojawiły się ważne momenty potwierdzające słuszność obranej drogi, takie jak np. kwiecień 2013 roku. Wtedy po raz pierwszy zostałem najszybszym Polakiem podczas eliminacji do Mistrzostw Świata w Kartingu Halowym, czy lipiec 2014 roku i wygrane kwalifikacje do Pucharu Narodów dla Polski podczas Mistrzostw Świata w Brazylii. Wystarczy jednak tych kartingowych opowieści, bo gdybym skupiał się tylko na jeździe to dzisiaj nie spełniałbym rajdowych marzeń. Szybko zorientowałem się, że choć gokarty były całym moim życiem, to był to sport niezbyt widowiskowy, który nie budził nadmiernego zainteresowania. Zamiast się na to obrażać stwierdziłem, że warto zaprosić do swojego życia innych pokazując im swoją drogę i pasję. W ten sposób od 2013 roku możecie czytać moje wpisy tutaj na Facebooku. ​ Myślę, że założenie strony Miko Marczyk Motorsport było bardzo ważnym krokiem w moim rozwoju. Po części znalazłem sposób na siebie i spełnianie marzeń poprzez społeczność, którą tutaj razem stworzyliśmy. Pamiętam, że gdy zaczynałem było Was około 200-300 osób. Dzisiaj jest nas ponad 33 000. Właśnie wśród Was są osoby, dzięki którym mój rozwój nabrał szybszego tempa, a dzisiaj wszyscy razem stanowimy społeczność, dzięki której możemy z Szymonem jeździć. ​ I znowu…- ten Facebook to nie wszystko! Dodam tylko setki wysłanych maili, na które w większości nie otrzymałem odpowiedzi. Próby umówienia się na spotkania, na których nie wiedziałem do końca co powiedzieć, ale wierzyłem w projekt, który proponowałem. Poszukiwanie rekomendacji, możliwości rozmowy, przechodzenie od jednej osoby, która może pomóc do kolejnej. Zarażenia swoją pasją innych- mniej lub bardziej udane. W końcu raz na jakiś czas coś zaskoczyło. Zazwyczaj w najmniej oczekiwanym momencie, wtedy gdy już myśli się, że kontynuacja jest zagrożona i nie ma kolejnego kroku. ​ Pomoc i wsparcie mają różny wymiar. Na początku może to być dobre słowo. Takie usłyszałem od Pawła Łuczkiewicza na Torze w Kielcach. Startowałem BMW E30 notując odległe miejsca w drugiej i trzeciej dziesiątce. On podszedł, (wtedy prawdziwy Mistrz SuperOesu Toru Kielce) i powiedział, że mam potencjał i żebym tak trzymał. Wtedy to naprawdę dało kopa, którego nie da się wycenić. ​ Potem może być to zniżka, rabat, coś otrzymanego po kosztach. Taki telefon z propozycją opon w świetnej cenie dostałem od Extreme Performance Tires, którzy uwierzyli w mój potencjał, choć nie miałem jeszcze nawet licencji do rajdów okręgowych. ​ Następnie może zdarzyć się niemożliwe. Można dostać auto do startów. Tak zachowały się wyjątkowe osoby w moim życiu. Firma Auto-Voll udostępniła mi BMW M3, którym mogłem wygrać cykl Power Stage Bednary w klasyfikacji generalnej, a niesamowity gość, Antek Rożek z Sandomierza zaoferował mi replikę Subaru Imprezy WRC w której wystartowałem w Barbórce Warszawskiej 2016. Od tamtej pory już nigdy nie ścigałem się swoim własnym autem. ​ Jedne niemożliwe zdarzenia, otwierają drzwi do kolejnych nieprawdopodobnych. Tak też się stało w 2017 roku, gdy w Krakowie Pan Dyrektor Witold Rogalski zaproponował mi fotel kierowcy w zespole Subaru Poland Rally Team. Wtedy nie miałem na koncie ani jednego startu w Mistrzostwach Polski. I tutaj znowu z zapędzenia się w marzycielski ton dodam zakulisową nutkę dla wszystkich zadających pytanie- jak zostać kierowcą rajdowym? Bardzo zależało mi na kontakcie z Panem Dyrektorem i to ja zabiegałem o spotkanie. Choć nie miałem numeru telefonu, nie mogłem znaleźć maila to stwierdziłem, że napiszę wiadomość na Facebooku. Pan Dyrektor odpisał i tak się poznaliśmy. Potem jednak nie było łatwo. Zespół Subaru Poland Rally Team starał się wychować mnie, 21 letniego zawodnika, który chciał jechać najszybciej jak się da tu i teraz! Dla mnie, jako młodego sportowca była to twarda szkoła. Pamiętam wiele chwil ze łzami w oczach, ale dzisiaj mogę tylko podziękować, bo każdy kolejny krok był łatwiejszy. Dla mojego otoczenia, rodziny, przyjaciół i partnerów było to również duże wyzwanie finansowe na lata, które wtedy można była określić jako całkiem dużo ryzyko. Ostatecznie jednak z całą rodziną Subaru trzymam się bardzo mocno, zdobyliśmy w 5 rajdów tytuł Mistrzów Polski w klasie OPEN N, a ja w te niewiele ponad pół roku nauczyłem się bardzo dużo. Następnie spadła już prawdziwa gwiazdka z nieba- można by tak powiedzieć. Sam nie wiem ile % szczęścia, a ile % pracy było w tym, że zostaliśmy wraz z Szymonem załogą niesamowitego jak na skalę Mistrzostw Polski zespołu Skoda Polska Motorsport. Wiem tylko, że wraz z Volkswagen Financial Services, Skoda stworzyła warunki do rozwoju dla nas na najwyższym poziomie i cieszę się, że mogliśmy odwdzięczyć się tytułem Mistrzów Polski w klasyfikacji generalnej. ​ Na tym etapie odchodzimy bardzo daleko od świata gokartów i rallysprintów, od których zaczynałem ten wpis. Trudno jest mi Wam wytłumaczyć w jednym wpisie złożoność moich działań organizacyjnych i aktywności, które muszę poczynić, aby zawalczyć o starty na poziomie Mistrzostw Europy. ​ Jedno jest pewne. Realizacja naszych marzeń o startach w Mistrzostwach Europy jest uzależniona od dobrej woli i chęci potężnych firm do współpracy z nami. Cieszę się bardzo i dziękuję firmie PKN Orlen, która sięgnęła po mnie jako najmłodszego Mistrza Polski. Fakty są takie, że mój sportowy rozwój zatrzymałby się gdyby nie rozpoczęcie naszej współpracy. Cieszę się również, że ORLEN Team to nie tylko ja i Szymon. To również młodzi kartingowcy tacy jak Maciek Gładysz, Gustaw Wiśniewski, Karol Kręt, Karol Czepiel czy Tymoteusz Kucharczyk, którzy są naszą nadzieją na Formułe 1. Pamiętajcie proszę, że my sportowcy dedykujemy nasze życia temu co robimy i wszyscy wspólnie zawsze na międzynarodowych zawodach walczymy dla Polski. Myślę, że każdy kto miał okazję reprezentować nasz kraj za granicą wie o jak wyjątkowym uczuciu mówię. Jak zostać kierowcą rajdowym? Myślę, że to zależy od Ciebie. Zależy od Twoich chęci, od tego jak szybko po porażkach i popełnionych błędach, które się zdarzą, wyciągniesz właściwe wnioski. Zależy również od tego jak skutecznie przeczytasz i zinterpretujesz to co napisałem, ale również przemyślisz to co pozostawiłem pomiędzy wierszami. ​ Warto też być dobrym z matematyki, a także potrafić coś powiedzieć i napisać. Dobrze jest również codziennie próbować. Każdego dnia zrealizować kolejne małe rzeczy, a na koniec będzie z tego coś niezłego. Znowu się trochę rozpisałem. Ja jednak po prostu tym żyję i sam chciałbym kilka lat temu przeczytać taki wpis, więc go wrzucam. Bardzo chciałbym, żebyśmy w przyszłości mieli w Polsce Mistrza Świata WRC, a do tego potrzebna jest wymiana spostrzeżeń między nami. ​ Pozdrawiam Was, MikoMarczyk

Kolejne cenne punkty po Rajdzie Węgier dla załogi Orlen Team

Kolejne cenne punkty po Rajdzie Węgier dla załogi Orlen Team

Miko Marczyk i Szymon Gospodarczyk ukończyli czwartą rundę Rajdowych Mistrzostw Europy doliczając na swoje konto kolejne cenne punkty po Rajdzie Węgier. W tej trudnej i bardzo nieprzewidywalnej rywalizacji polska załoga wywalczyła 7 miejsce w klasyfikacji ERC1 Junior oraz 15 miejsce w klasyfikacji generalnej, co oznacza, że w klasyfikacji sezonu załoga Orlen Teamu zajmuje 4 miejsce w klasyfikacji ERC1 Junior i 8 w klasyfikacji generalnej. Rajd Węgier rozpoczął się piątkowym odcinkiem zwanym Super Special Stage podczas, którego załoga ORLEN Team- bardzo mocno zaznaczyła swoją obecność. Odcinek zlokalizowany na torze pozwalał na równoległą rywalizację dwóch załóg, Miko Marczyk i Szymon Gospodarczyk wystartowali razem z Andreasem Mikkelsenem i Ola Floene czyli zawodnikami mającymi na koncie zwycięstwa w Mistrzostwach Świata. Polacy zwyciężyli w tym pojedynku oraz w klasyfikacji generalnej rajdu, tym samym zostając pierwszymi liderami Rajdu Węgier. Czwarta runda Mistrzostw Europy miała być najtrudniejszą w tym sezonie, oczekiwania zostały spełnione. Taktyka polskiej załogi, która w tym roku debiutuje we wszystkich rundach ERC zakładała zbieranie doświadczenia i przejechanie rajdu równym tempem, niestety problemy nie ominęły Miko Marczyka i Szymona Gospodarczyka. Po piątkowym sukcesie, sobota okazała się bardzo trudna- na pierwszej pętli reprezentanci ORLEN Team borykali się z problemami technicznymi- przegrzanym tylnym dyferencjałem, a na ostatnim odcinku porannego etapu w Skodzie Fabia Rally2 Evo pękła przednia szyba. Popołudniowe odcinki specjalne, mimo tego, że pokonywane już drugi raz, wcale nie były łatwiejsze. Na szutrowym fragmencie SS7 Miko Marczyk i Szymon Gospodarczyk złapali kapcia i byli zmuszeni wymieniać koło na trasie co w konsekwencji przyniosło ponad 2 minutową stratę. Rywalizacja na ostatnich dwóch odcinkach przebiegała już po zmroku. Dzień zakończył się pozytywnym akcentem- 2. miejscem w klasyfikacji juniorów oraz 5 miejscem w klasyfikacji generalnej Mistrzostw Europy na ostatnim odcinku. W pierwszej części niedzielnego, finałowego dnia Rajdu Węgier został rozegrany między innymi odcinek miejski – reprezentanci ORLEN Team zanotowali na nim 1 czas w klasyfikacji juniorskiej oraz 2 miejsce w klasyfikacji generalnej Mistrzostw Europy. Pozostałe odcinki to ponownie bardzo trudne trasy oraz nieprzewidywalne warunki na drodze. Miko Marczyk i Szymon gospodarczyk wystrzegli się błędów, docierając bezpiecznie na metę ostatniego odcinka specjalnego Rajdu Węgier. „Jesteśmy na mecie słodko – gorzkiego Rajdu Węgier 2020, z jednej strony wygrany odcinek specjalny w Mistrzostwach Europy z drugiej strony kapeć i dość duże problemy z tempem na szutrowych fragmentach. Po raz pierwszy zdarzyło mi się jechać po tak brudnej drodze, która nie jest stworzona na asfaltowe opony, natomiast dobry kierowca rajdowy musi sobie radzić również w takich warunkach. Dla mnie było to zupełnie coś nowego i mam nadzieję, że te doświadczenia, których nabraliśmy tutaj w ten weekend zaprocentują już w najbliższej przyszłości.” – powiedział na mecie rajdu Miko Marczyk. „Zdobyliśmy bardzo cenne doświadczenie, myślę, że tak trudnego rajdu z Miko nie jechałem pod względem różnorodności dróg. Było wiele łączników szutrowych, wiele wąskich odcinków w lesie z dużymi cięciami i z bardzo dużym brudem na trasie. Cieszę się, że jesteśmy na mecie rajdu, wcale nie było to takie proste i oczywiste. Wygraliśmy odcinek specjalny w generalce, cieszymy się z tego bardzo. Niestety w sobotę nie było kolorowo, rano zmagaliśmy się z problemami technicznymi, później natomiast złapaliśmy kapcia i wymienialiśmy koło na odcinku. Nie był to nasz wymarzony start jednak zrobiliśmy kolejny krok do przodu. Cieszę się że tu jesteśmy i mam nadzieję, że wrócimy mocniejsi w przyszłym roku.” – dodał Szymon Gospodarczyk Następna runda Rajdowych Mistrzostw Europy- Rajd Wysp Kanaryjskich zaplanowana jest w terminie 26-28 listopada 2020.

MIKOŁAJ MARCZYK PO SEZONIE 2019: NIE WYSTARCZY BYĆ TYLKO SZYBKIM

MIKOŁAJ MARCZYK PO SEZONIE 2019: NIE WYSTARCZY BYĆ TYLKO SZYBKIM

„Teraz moim marzeniem są starty w mistrzostwach Europy, bo czuję, że w Polsce jesteśmy mocni, a w Europie jesteśmy w stanie dostarczyć naszym partnerom odpowiednie wyniki sportowe, np. w klasyfikacji juniorskiej” – mówi Mikołaj Marczyk, rajdowy mistrz Polski w sezonie 2019. Sezon 2019 był dla zespołu ŠKODA Polska Motorsport bardzo udany. Jeszcze przed finałową rundą sezonu mieliście zapewnione mistrzostwo Polski, a to robi wrażenie. Jaki to był sezon dla Ciebie? Wygraliśmy trzy rajdy, zapewniliśmy sobie tytuł już po Rajdzie Śląska i – patrząc z boku – można pomyśleć, że przyszło nam to łatwo. Jednak nic bardziej mylnego. Konkurencja była mocna. Nawet w złotych czasach rajdów nie zdarzało się, aby na starcie regularnie stawiało się około 10 rajdówek najwyższej klasy. A tak było w tym roku. W bardzo dobrej formie byli Tomasz Kasperczyk i Damian Syty, którzy zdobyli wicemistrzostwo, i z nimi walczyliśmy w każdej rundzie do samego końca. Sezon zacząłeś od zwycięstwa w 47. Rajdzie Świdnickim-Krause i na pozycji lidera klasyfikacji generalnej utrzymałeś się do końca sezonu. Dobrze czułeś się, uciekając przed rywalami? Moja pozycja w polskich rajdach szybko się zmieniła. Przed rokiem byłem nowicjuszem w autach klasy R5. Przejechałem dosłownie kilka rajdów, a w tym sezonie od pierwszej rundy startowaliśmy z numerem jeden. Zacząłem też odpowiadać na pytania, jak czuję się w roli faworyta, jak sobie radzę z presją. Bez wątpienia łatwiej jest atakować z zaskoczenia niż przewodzić stawce. Dobrze jest być liderem? Jako zespół poradziliśmy sobie w tej sytuacji. Na początku sezonu miejsca były dobre – wygraliśmy w Świdnicy, byliśmy drudzy w Rajdzie Nadwiślańskim. Starałem się być szybki, ale nie wystrzegałem się błędów, bo chciałem stanowić poziom dla samego siebie. Od trzeciego rajdu zmieniłem strategię jazdy na taką, która pozwalała na regularne dojeżdżanie do mety, zdobywanie punktów i kontrolowanie rywalizacji. Chcieliśmy jechać tak, żeby mieć wystarczającą liczbę punktów do zdobycia tytułu. Nie warto walczyć o jak największą przewagę, zwiększając ryzyko niedojechania do mety. Rajd Rzeszowski, który był podwójnie punktowany, rozegraliśmy strategicznie. Zajęliśmy drugie miejsce, walka o zwycięstwo za wszelką cenę nie byłaby dobra. Wygraliśmy Rajd Elektrenai i Rajd Śląska. Przez cały sezon byliśmy gotowi do walki o najwyższe pozycje. Tylko w Rajdzie Polski to się nie udało, ponieważ złapaliśmy kapcia. Strategiczna jazda jest bardziej wymagająca? I tak, i nie. Rajdówką jedziemy i tak bardzo szybko. To są bardzo niewielkie korekty, czasem pojedyncze zakręty, w których mógłbym zaryzykować, a w przypadku strategicznej jazdy zachowam ostrożność, co nie oznacza, że pojadę dużo wolniej. Czasem przejedziemy dany zakręt np. 2 km/h wolniej i to już może zdecydowanie ograniczyć ryzyko. Czyli zwycięstwo nie jest najważniejsze? W pewnym sensie tak. Mam taką duszę i psychikę, że wolałbym być np. na 10. miejscu, ale w stawce 1000 zawodników, niż wygrywać z jednym czy dwoma dużo słabszymi rywalami. Staram się szukać jak największej konkurencji. Wygrana jest jednak zwieńczeniem ciężkiej pracy. W tym roku pierwsze miejsce w mistrzostwach Polski było czymś, co mnie satysfakcjonowało. Tempo było odpowiednie. Ale strategiczna jazda jest wymagająca i powoduje duże zmęczenie. W zeszłym roku po prostu się ścigałem, jechaliśmy miejscami bardzo szybko jak na tamte możliwości, nie ograniczaliśmy się, ale na innych odcinkach ze względu na brak doświadczenia traciliśmy. W tym roku, żebyśmy zostali mistrzami Polski, trzeba było ciągle myśleć w kontekście całego sezonu. Nie wystarczy być tylko szybkim. Prędkość należy połączyć z rozsądkiem i właściwą taktyką. To nam się udało. Oprócz startów w mistrzostwach Polski, były też starty w mistrzostwach Europy. Czego to Cię nauczyło? Rajd Polski wspominam bardzo dobrze, choć przez przebitą oponę nie mogliśmy walczyć do samego końca w czołówce. Ale jestem z tego startu bardzo dumny. Był to nasz trzeci rajd na szutrze, a już na odcinku kwalifikacyjnym byliśmy w czołowej trójce między aktualnym mistrzem Europy Aleksiejem Łukjaniukiem i Jarim Huttunemen, który aspiruje do WRC. Wygrałem też swój pierwszy odcinek specjalny w mistrzostwach Europy – to dla mnie duże wydarzenie. Mieliśmy bardzo dobre tempo, odpowiadające piątej lokacie w ME i drugiej pozycji wśród juniorów. To był bardzo dobry występ, tym bardziej że miałem dziewięć miesięcy przerwy w startach na szutrze, a rywale z ERC mieli już za sobą dwa szutrowe starty w tym roku. Z kolei Rajd Barum był wielkim wyzwaniem i już przed startem zdawaliśmy sobie z tego sprawę. Nasze tempo nie było imponujące, ale satysfakcjonujące. Do momentu, gdy jechaliśmy w rajdzie, do zwycięzcy Jana Kopecky’ego traciliśmy 1,35 s/km. Jeżeli udałoby nam się ten rajd skończyć w tym tempie, dałoby nam to ósme miejsce w stawce niespełna 30 aut R5, które stanęły na starcie. Do mety jednak nie dojechaliśmy. Popełniłem błąd w opisie trasy. Szczęśliwie jednak to był nasz jedyny nieukończony rajd w sezonie. Jako załoga rajdowa jesteśmy narażeni na wypadki. W końcu, jadąc czasami około 190 km/h, przejeżdżamy na centymetry od różnych przeszkód, nieraz ryzykujemy życie i zawsze coś może się wydarzyć. My w ostatnich dwóch latach mieliśmy dwa wypadki. To całkiem przyzwoita średnia. Oprócz dwóch startów w ERC byłeś też na innych rundach. W jakim celu? Na innych rundach pojawiałem się po to, by wykonać opis. Cały czas trenuję tę umiejętność, szkolę swoją wizję drogi. Chcę zapoznać się z trasami jak najlepiej. Chciałbym w przyszłym roku wystartować w mistrzostwach Europy. I jakie są na to szanse? Z całym zespołem naszych partnerów pracujemy, żeby to było możliwe. Nie tylko mi na tym zależy. Jest większa grupa ludzi, która we mnie wierzy, nasi partnerzy chcą kontynuować współpracę, za co jestem im wdzięczny. Poszukujemy jednak dodatkowego wsparcia, żeby wystartować w pełnym cyklu ERC. Po dwóch latach w ŠKODZIE FABIA R5 czujesz już pewność za kierownicą tego auta? Tak, ale wiem, że nie wykorzystuję tego auta w pełni. Są odcinki specjalne, w których zbliżam się do granic jego możliwości, natomiast uważam, że da się nim jeździć szybciej. Pewność jest, bezpieczeństwo i komfort też, ale wiem, że można z niego wycisnąć jeszcze więcej. Większe rezerwy są w aucie czy w kierowcy? ŠKODA FABIA R5 jest bardzo dopracowanym modelem. Teraz wyszła jej następna wersja – Evo. To jest maksimum, które da się uzyskać w aucie klasy R5 w ramach obecnych przepisów. Ja startuję tym autem drugi sezon, przejechałem nim kilkanaście rajdów, nie wiem o nim jeszcze wszystkiego. Uśredniając, szacuję, że ŠKODA FABIA R5 może jechać o sekundę szybciej na kilometrze niż tempo, które ja prezentuję w tej chwili. Mam nadzieję, że wraz ze wzrostem doświadczenia będę zbliżał się do limitów naszej rajdówki. Twój pilot, Szymon Gospodarczyk, podkreśla, że jesteś nad wyraz dojrzały jak na swój wiek. Skąd się to bierze? Do świata motorsportu wchodziłem krok po kroku, ale zawsze sam. Nikt nigdy mi nie zapewnił możliwości startów. Dzięki swojej pasji, determinacją i konsekwencji mogłem jeździć w gokartach, potem w rajdach amatorskich, a teraz w RSMP. Poza tym czuję odpowiedzialność za nasz zespół. Niewiele osób wie, że czasami jestem również organizatorem. To ja odpowiadam za wiele aktywności zespołu rajdowego ŠKODA Polska Motorsport, za wyniki sportowe, za osoby, które w nim pracują. Współpracuję z poważnymi partnerami, którzy wymagają ode mnie odpowiedniej etyki pracy. Jeśli chce się jeździć autem najwyższej klasy, trzeba zaoferować swoje mocne strony tym, którzy dają taką możliwość. Staram się osiągać dobre wyniki i profesjonalnie podchodzić do tego, co robimy. Może to sprawia, że jak na 23-latka dość poważnie podchodzę do zadań, które są mi powierzane, to jest związane także z odpowiedzialnością. Muszę taki być, bo samochód o wartości ponad miliona złotych przewożę kilka centymetrów od drzew. Gdy pojadę trochę wolniej, to przestanę być atrakcyjnym kierowcą, bo będę za wolny. A jeśli rozbiję auto, to konsekwencje finansowe są ogromne i mogą zaburzyć działanie całego projektu. Taki rodzaj dojrzałości jest konieczny. Dużo mówisz o planach i celach. A jakie masz rajdowe marzenia? Staram się, żeby marzenia były dość daleko od mojej wyciągniętej ręki, ale na tyle blisko, żeby było je widać jako cele. Nie lubię marzyć o rzeczach nierzeczywistych. Mam tak naprawdę jedno niezmienne marzenie – chciałbym jeździć w rajdach samochodowych na poziomie adekwatnym do umiejętności. A to oznacza, że w tej chwili wcale nie mam tak, że chciałbym np. być kierowcą WRC – co nie oznacza, że nie wierzę w taką możliwość. Najpierw muszę odpowiedzieć sobie na pytanie, czy mój talent i zaangażowanie pozwalają na to, by tam startować i walczyć o wysokie cele. Teraz moim marzeniem są starty w mistrzostwach Europy, bo czuję, że w Polsce jesteśmy mocni, a w Europie jesteśmy w stanie dostarczyć naszym partnerom odpowiednie wyniki sportowe, np. w klasyfikacji juniorskiej. Do tego mógłbym się rozwijać, bo jest wielu kierowców szybszych ode mnie, od których mógłbym się uczyć, i wiele nowych dla mnie rajdów. To jest moje obecne marzenie, ale chciałbym, żeby za jakiś czas to się zmieniło – żeby mój potencjał był jeszcze wyższy. Artykuł powstał we współpracy ze skoda-auto.pl Źródło: https://www.skoda-motorsport.pl/mikolaj-marczyk-po-sezonie-2019-nie-wystarczy-byc-tylko-szybkim/?fbclid=IwAR1mL2ttGwzoV1c-XrvkTdHn99i6_oHHrXmn9iBJAuspp93PrOidFrqsqjU

Marczyk i Gospodarczyk czwartą załogą odcinka kwalifikacyjnego 75. PZM Rajdu Polski

Marczyk i Gospodarczyk czwartą załogą odcinka kwalifikacyjnego 75. PZM Rajdu Polski

Mikołaj Marczyk i Szymon Gospodarczyk zanotowali czwarty czas na ponad trzykilometrowej próbie Tałty. Szutrowy odcinek kwalifikacyjny załoga ŠKODA Polska Motorsport pokonała najszybciej sposób polskich załóg, zgłoszonych do cyklu FIA ERC. Przed uroczystą ceremonią startu na Placu Wolności w Mikołajkach kierowcy dokonają wyboru pozycji startowych. Marczyk zdecyduje jako czwarty po Łukjaniuku, Griazinie i Huttunenie. Mikołaj Marczyk: - Odcinek kwalifikacyjny był bardzo szybki, miejscami głęboko wchodziliśmy w cięcia. Na trasie zrobiła się spora koleina. Na osiem zakrętów w pięciu można było przewrócić samochód na dach jeżeli coś wydarzyłoby się nie po naszej myśli. Zachowuję spokój, jadę trochę wyścigową linią – wydaje mi się, że generuje ona dobrą i bezpieczną prędkość. Chciałbym dobrze czuć się na jutrzejszych odcinkach specjalnych.