Jak zostać kierowcą rajdowym?


Cześć!

Chciałbym dzisiaj poruszyć temat i otworzyć wspólnie z Wami dyskusję związaną z pytaniem, które sam kiedyś zadawałem, a teraz jest mi często zadawane. Jak zostać kierowcą rajdowym?

To pytanie ma wiele wymiarów, które należałoby poruszyć, aby kompleksowo spróbować na nie odpowiedzieć. W tym wpisie nie dam rady przeanalizować ich wszystkich. Fundamentem jednak jest pasja do rajdów i naturalna smykałka do jazdy samochodem. Jednak te dwa aspekty, choć najważniejsze, stanowią tylko wierzchołek góry lodowej jaką jest zdobycie możliwości startów w rajdach. Dlatego chciałbym skupić się dzisiaj bardziej na tym, czego nie widać na pierwszy rzut oka.

Zanim zacznę zaznaczam jednak, że historia każdego z kierowców jest inna. Każdy ma mocne i słabe strony w swojej sytuacji, dlatego ja skupię się na mojej historii, która przez ostatnie 11 lat jest całym moim życiem.

Pomimo wielkiej pasji do motoryzacji od dziecka, tak naprawdę do 15 roku życia nie miałem styczności ze sportem motorowym. Wcześniej jeździłem na nartach, co całkiem nieźle mi wychodziło, ale 1 tydzień na rok w górach nie pozwalał na zawodowy rozwój. Następnie grałem w tenisa, do którego miałem dużą pasję i zawziętość. Na korcie byłem sprytny, lubiłem rywalizację, ale nogi bolały mnie szybciej niż innych i wcześniej miałem zadyszkę. Po prostu byli lepsi, bardziej predysponowani. Nie upierałem się więc i poszukiwałem dalej w życiu czegoś, w czym mogę być niezły. Oceniałem, że jeżeli nałożę pracę na coś w czym bazowo jestem naprawdę dobry, to po czasie mam szansę być lepszy od reszty, a co za tym idzie uprawiać sport zawodowo- a tego bardzo chciałem.

Chodząc do gimnazjum i liceum bałem się, że będę musiał chodzić do pracy, która mnie nie interesuje. W ten sposób, gdy we wrześniu 2010 roku mój brat wraz ze swoimi kolegami zabrał mnie na gokarty odnalazłem swoje miejsce. Wsiadając do gokarta było to dla mnie naturalne jaką linią jechać, żeby czas był dobry. Chwilę później zadebiutowałem w swojej pierwszej lidze, w której zająłem 2 miejsce w stawce kilkudziesięciu zawodników i wiedziałem, że to jest to.

Następnie przyszły lata treningów, wzlotów i upadków - było wiele sytuacji, w których można było się zniechęcić. Kara podczas pierwszych zawodów poza moim miastem- pomimo 1 miejsca na mecie, dyskwalifikacja. Pierwsze zawody w Warszawskiej Lidze Kartingowej z doważaniem gokartów- dostałem łomot i zająłem odległą pozycję. Pierwsze zagraniczne zawody i strata aż 1,5 sekundy na 80 sekundowym torze do najlepszych zawodników świata. Po każdym z takich zdarzeń myślałem sobie, że chyba się myliłem i jednak nie mam dostatecznego talentu do jazdy na wysokim poziomie. Całe szczęście moje spadki wiary trwały i trwają zazwyczaj krótko- 1, czasami 2 dni.

Cały czas jednak pełną siłą szedłem do przodu w walce o swoje marzenia, aż w końcu pojawiły się ważne momenty potwierdzające słuszność obranej drogi, takie jak np. kwiecień 2013 roku. Wtedy po raz pierwszy zostałem najszybszym Polakiem podczas eliminacji do Mistrzostw Świata w Kartingu Halowym, czy lipiec 2014 roku i wygrane kwalifikacje do Pucharu Narodów dla Polski podczas Mistrzostw Świata w Brazylii.

Wystarczy jednak tych kartingowych opowieści, bo gdybym skupiał się tylko na jeździe to dzisiaj nie spełniałbym rajdowych marzeń. Szybko zorientowałem się, że choć gokarty były całym moim życiem, to był to sport niezbyt widowiskowy, który nie budził nadmiernego zainteresowania. Zamiast się na to obrażać stwierdziłem, że warto zaprosić do swojego życia innych pokazując im swoją drogę i pasję. W ten sposób od 2013 roku możecie czytać moje wpisy tutaj na Facebooku.

Myślę, że założenie strony Miko Marczyk Motorsport było bardzo ważnym krokiem w moim rozwoju. Po części znalazłem sposób na siebie i spełnianie marzeń poprzez społeczność, którą tutaj razem stworzyliśmy. Pamiętam, że gdy zaczynałem było Was około 200-300 osób. Dzisiaj jest nas ponad 33 000. Właśnie wśród Was są osoby, dzięki którym mój rozwój nabrał szybszego tempa, a dzisiaj wszyscy razem stanowimy społeczność, dzięki której możemy z Szymonem jeździć.

I znowu…- ten Facebook to nie wszystko! Dodam tylko setki wysłanych maili, na które w większości nie otrzymałem odpowiedzi. Próby umówienia się na spotkania, na których nie wiedziałem do końca co powiedzieć, ale wierzyłem w projekt, który proponowałem. Poszukiwanie rekomendacji, możliwości rozmowy, przechodzenie od jednej osoby, która może pomóc do kolejnej. Zarażenia swoją pasją innych- mniej lub bardziej udane. W końcu raz na jakiś czas coś zaskoczyło. Zazwyczaj w najmniej oczekiwanym momencie, wtedy gdy już myśli się, że kontynuacja jest zagrożona i nie ma kolejnego kroku.

Pomoc i wsparcie mają różny wymiar. Na początku może to być dobre słowo. Takie usłyszałem od Pawła Łuczkiewicza na Torze w Kielcach. Startowałem BMW E30 notując odległe miejsca w drugiej i trzeciej dziesiątce. On podszedł, (wtedy prawdziwy Mistrz SuperOesu Toru Kielce) i powiedział, że mam potencjał i żebym tak trzymał. Wtedy to naprawdę dało kopa, którego nie da się wycenić.

Potem może być to zniżka, rabat, coś otrzymanego po kosztach. Taki telefon z propozycją opon w świetnej cenie dostałem od Extreme Performance Tires, którzy uwierzyli w mój potencjał, choć nie miałem jeszcze nawet licencji do rajdów okręgowych.

Następnie może zdarzyć się niemożliwe. Można dostać auto do startów. Tak zachowały się wyjątkowe osoby w moim życiu. Firma Auto-Voll udostępniła mi BMW M3, którym mogłem wygrać cykl Power Stage Bednary w klasyfikacji generalnej, a niesamowity gość, Antek Rożek z Sandomierza zaoferował mi replikę Subaru Imprezy WRC w której wystartowałem w Barbórce Warszawskiej 2016. Od tamtej pory już nigdy nie ścigałem się swoim własnym autem.

Jedne niemożliwe zdarzenia, otwierają drzwi do kolejnych nieprawdopodobnych. Tak też się stało w 2017 roku, gdy w Krakowie Pan Dyrektor Witold Rogalski zaproponował mi fotel kierowcy w zespole Subaru Poland Rally Team. Wtedy nie miałem na koncie ani jednego startu w Mistrzostwach Polski. I tutaj znowu z zapędzenia się w marzycielski ton dodam zakulisową nutkę dla wszystkich zadających pytanie- jak zostać kierowcą rajdowym?

Bardzo zależało mi na kontakcie z Panem Dyrektorem i to ja zabiegałem o spotkanie. Choć nie miałem numeru telefonu, nie mogłem znaleźć maila to stwierdziłem, że napiszę wiadomość na Facebooku. Pan Dyrektor odpisał i tak się poznaliśmy. Potem jednak nie było łatwo. Zespół Subaru Poland Rally Team starał się wychować mnie, 21 letniego zawodnika, który chciał jechać najszybciej jak się da tu i teraz! Dla mnie, jako młodego sportowca była to twarda szkoła. Pamiętam wiele chwil ze łzami w oczach, ale dzisiaj mogę tylko podziękować, bo każdy kolejny krok był łatwiejszy. Dla mojego otoczenia, rodziny, przyjaciół i partnerów było to również duże wyzwanie finansowe na lata, które wtedy można była określić jako całkiem dużo ryzyko. Ostatecznie jednak z całą rodziną Subaru trzymam się bardzo mocno, zdobyliśmy w 5 rajdów tytuł Mistrzów Polski w klasie OPEN N, a ja w te niewiele ponad pół roku nauczyłem się bardzo dużo.

Następnie spadła już prawdziwa gwiazdka z nieba- można by tak powiedzieć. Sam nie wiem ile % szczęścia, a ile % pracy było w tym, że zostaliśmy wraz z Szymonem załogą niesamowitego jak na skalę Mistrzostw Polski zespołu Skoda Polska Motorsport. Wiem tylko, że wraz z Volkswagen Financial Services, Skoda stworzyła warunki do rozwoju dla nas na najwyższym poziomie i cieszę się, że mogliśmy odwdzięczyć się tytułem Mistrzów Polski w klasyfikacji generalnej.

Na tym etapie odchodzimy bardzo daleko od świata gokartów i rallysprintów, od których zaczynałem ten wpis. Trudno jest mi Wam wytłumaczyć w jednym wpisie złożoność moich działań organizacyjnych i aktywności, które muszę poczynić, aby zawalczyć o starty na poziomie Mistrzostw Europy.

Jedno jest pewne. Realizacja naszych marzeń o startach w Mistrzostwach Europy jest uzależniona od dobrej woli i chęci potężnych firm do współpracy z nami. Cieszę się bardzo i dziękuję firmie PKN Orlen, która sięgnęła po mnie jako najmłodszego Mistrza Polski. Fakty są takie, że mój sportowy rozwój zatrzymałby się gdyby nie rozpoczęcie naszej współpracy. Cieszę się również, że ORLEN Team to nie tylko ja i Szymon. To również młodzi kartingowcy tacy jak Maciek Gładysz, Gustaw Wiśniewski, Karol Kręt, Karol Czepiel czy Tymoteusz Kucharczyk, którzy są naszą nadzieją na Formułe 1. Pamiętajcie proszę, że my sportowcy dedykujemy nasze życia temu co robimy i wszyscy wspólnie zawsze na międzynarodowych zawodach walczymy dla Polski. Myślę, że każdy kto miał okazję reprezentować nasz kraj za granicą wie o jak wyjątkowym uczuciu mówię.

Jak zostać kierowcą rajdowym? Myślę, że to zależy od Ciebie. Zależy od Twoich chęci, od tego jak szybko po porażkach i popełnionych błędach, które się zdarzą, wyciągniesz właściwe wnioski. Zależy również od tego jak skutecznie przeczytasz i zinterpretujesz to co napisałem, ale również przemyślisz to co pozostawiłem pomiędzy wierszami.

Warto też być dobrym z matematyki, a także potrafić coś powiedzieć i napisać. Dobrze jest również codziennie próbować. Każdego dnia zrealizować kolejne małe rzeczy, a na koniec będzie z tego coś niezłego.

Znowu się trochę rozpisałem. Ja jednak po prostu tym żyję i sam chciałbym kilka lat temu przeczytać taki wpis, więc go wrzucam. Bardzo chciałbym, żebyśmy w przyszłości mieli w Polsce Mistrza Świata WRC, a do tego potrzebna jest wymiana spostrzeżeń między nami.

Pozdrawiam Was,

MikoMarczyk

Ostatnie posty
Archiwum