Psychika kierowcy rajdowego i jej wpływ na osiągane wyniki sportowe.


Cześć!


Dzisiaj chciałbym poruszyć temat psychiki kierowcy rajdowego i jej wpływu na osiągane wyniki sportowe. Wszystkich zainteresowanych zapraszam do przeczytania mojego wpisu.

W ramach swoich przygotowań do sezonu zdarza mi się analizować wiele aspektów, które mają wpływ na sukcesy zespołu rajdowego. Najbardziej cenię sobie wiedzę i materiały, które wynikają z moich własnych doświadczeń. To właśnie swoją drogę znam i rozumiem najlepiej, dzięki czemu też łatwiej mi wyciągnąć właściwe wnioski.


Zaczynałem od kartingu halowego. Sportu, w którym ważna jest czysta szybkość, technika jazdy oraz zdolność do szybkiej adaptacji i wytrzymywania presji w kluczowym momencie, np. na okrążeniu kwalifikacyjnym. Jeżeli kwalifikacje były dobre to oznaczało, że mamy tempo i potrafimy wykrzesać z siebie właściwy poziom sportowy we właściwym momencie. Następnie w wyścigach nie było zbyt wielu wyprzedzań i opierając się głównie na wyżej wymienionych umiejętnościach można było być dobrym zawodnikiem.


Kolejnym etapem w moim rozwoju były rallysprinty- amatorskie imprezy samochodowe na torach. Po raz pierwszy w mojej przygodzie z motorsportem pojawiła się tematyka przygotowania sprzętu do sportu. Musiałem dowiedzieć się i wyciągnąć wnioski jakim autem powinienem się ścigać, żeby realizować swoje cele. Szybkim, bezawaryjnym, zwracającym uwagę, przystępnym w cenie zakupu i serwisu, skutecznym w każdych warunkach. Musiałem nauczyć się również jak ustawić zawieszenie i jakie wybrać opony. Znakomitą częścią ostatecznego sukcesu był cały obszar przygotowań i podejmowania właściwych decyzji co do sprzętu. Szybkość i technika jazdy zaczęły stanowić tylko element całości.


Po raz pierwszy jednak zaczęło pojawiać się również zagadnienie pomiędzy zawodnikami- „w którymś z zakrętów trzeba mieć dużo odwagi, aby przejechać szybko”. To było np. na szybkich zakrętach leśnej partii Toru Kielce, płycie lotniska Bednary, gdzie osiągaliśmy prędkości na poziomie 170 km/h, czy sekcjach szybkich i dużych torów takich jak np. Tor Poznań. Pamiętam jak wrzucając 4 bieg przy 165 km/h w BMW M3 E46, którym się ścigałem czułem, że naprawdę oprócz pasji do szybkiej jazdy pojawia się inny rodzaj adrenaliny związany z prędkością, a co za tym idzie, ryzykiem, które zaczęło się pojawiać. Na tamtym etapie było to jednak łatwe do przezwyciężenia.


Następny krok był spełnieniem mojego marzenia- trafiłem do rajdów samochodowych. Pojechałem wraz z moim ówczesnym pilotem, Sebastianem Dwornikiem, na pierwszy rajd- Mikołowsko-Żorski 2016. Przyzwyczajony do jazdy samemu nauczyłem się trasy na pamięć. Na zapoznaniu byłem pewny siebie i bez należytej pokory rozszyfrowywałem kolejne zakręty, nie widząc specjalnej różnicy od jazdy na torze.

Wsiedliśmy do samochodu rajdowego. Stanęliśmy na starcie pierwszego odcinka. I tak jakoś poczułem się już troszkę mniej pewny. Pokonaliśmy pierwsze 3 zakręty. Każdy z nich wyglądał zupełnie inaczej niż na zapoznaniu. Jeden był brudny, kolejny w kamyczkach, a trzeci pozornie czysty, nie miał połowy przyczepności, której oczekiwałem. W moment poczułem wewnętrznie jak staję się malutki i na jak głęboką wodę wskoczyłem. W mojej głowie pojawiło się pytanie- jeżeli na pierwszych 3 zakrętach wszystko było inne niż myślałem, co czeka mnie na kolejnych ? I w ten sposób straciłem pewność i poczucie umiejętności. Moje ruchy za kierownicą stały się kwadratowe, precyzja była na niskim poziomie, a głowa była otępiała.

To był zimny prysznic. Wtedy jeszcze nie rozumiałem dlaczego tak się stało. Przecież jestem szybki. Wygrywałem na gokartach i w rallysprintach. To dlaczego rajdy, w których to z filmików widziałem, że kierowcy nieraz nie mają topowej techniki jazdy, okazały się dla mnie tak trudne?


Możemy określić to prosto. Brak doświadczenia, prędkość przyjdzie z czasem. To najczęstszy wniosek, który słyszymy w kontekście początkujących kierowców. Chciałbym jednak pójść w tej analizie o krok dalej.

Moja prędkość w rajdach pojawiła się jeszcze tego samego dnia. Na jednym z odcinków dojechaliśmy na podium generalki Mistrzostw Śląska jadąc właściwym tempem, ale potem w późniejszych latach aż do dzisiaj wielokrotnie zdarza mi się, że czasami moja prędkość jest za duża lub zdecydowanie za mała. Dlaczego tak jest?


Ponieważ rajdy to zdecydowanie najbardziej złożony ze sportów motorowych, z którymi miałem do czynienia. Ponieważ w rajdach właściwa technika jazdy i dobry samochód, to tylko wierzchołek góry lodowej. Ponieważ w rajdach tak wiele aspektów ma wpływ na sukces i tak trudno z zewnątrz zobaczyć fakty oraz wyciągnąć właściwie wnioski. Ponieważ psychika i gotowość kierowcy rajdowego do wyzwania mają w pewnym momencie kluczowe znaczenie.


W sezonie 2017, moim debiutanckim w Mistrzostwach Polski, przyznałem się jednej z osób, że zbliżając się do bardzo szybkiego zakrętu przejeżdżanego ok. 180 km/h wśród drzew drży mi noga na gazie. Wiem, że mam pokonać go pełną prędkością, bo tak się da, natomiast nigdy wcześniej tego nie robiłem. Usłyszałem wtedy, że nie nadaje się do rajdów i że powinienem wracać na tor jak jestem taki miękki. Miałem jednak wielką pasję i chęć do udowodnienia swojej wartości, więc zostałem.


Dzisiaj noga drży mi już rzadko. Zastanawiam się więc dlaczego. Z jednej strony pewnie dlatego, że po prostu więcej wiem o rajdach. Przesuwając granicę podczas jazdy i igrając na niej, uczymy się w tym sporcie najwięcej. Najtrudniejszą i najbardziej wyjątkową sztuką jest złapać ten moment, gdy kierowca i pilot czują limit i potrafią powiedzieć dość tuż przed niechcianym zdarzeniem.


Sukces w rajdach to niesamowite połączenie umiejętności, wiedzy, pewności siebie- cech, które nas napędzają z pokorą, które nas chronią.


Z jednej strony to ofensywne uczucie określiłbym słowami: moc, siła, uderzenie, pewność. Z drugiej jest to: świadomość granicy, nieprzewidywalności zdarzenia, zdolności powiedzenia sobie pas. Te wymienione przeze mnie słowa spotykają się w psychice kierowcy i to tam odbywa się najważniejszy bój i główna rywalizacja na wysokim poziomie. To właśnie to „coś” co ma Sébastien Ogier czy Kajetan Kajetanowicz, a my wszyscy kierowcy rajdowi chcielibyśmy to mieć.


I oczywiście- doświadczenia i wiedzy w tym sporcie nic nie zastąpi. To jest fundament. Natomiast niezależnie od tego ile mamy wiedzy i na którym etapie rozwoju jesteśmy, możemy trochę podkręcić nasz poziom właściwym podejściem psychicznym i próbą panowania nad głową.


Dzisiaj po kolejnej, blisko pół rocznej przerwie od rajdówki znowu czuję się niepewny. Oglądam onboardy i staram się przypomnieć sobie jak mogliśmy z Szymonem walczyć np. z Madsem Ostbergiem na szutrowych odcinkach. Czekam z utęsknieniem na pierwsze rajdowe testy, bo nie ma drugiego takiego leku na poprawę pewności kierowcy jak wsiąść do rajdówki.


Praca nad głową jest ciągła i nie ma momentu docelowo właściwego. Trzeba pielęgnować właściwie rytuały i znaleźć sposób na siebie.


Tego właśnie życzę wszystkim kierowcom rajdowym. I jak w tej chwili Wam nie idzie to nie znaczy, że tak już będzie. Większość zależy od Was, a odblokowanie się zdarza się w rajdach samochodowych często.


Pozdrawiam serdecznie, MikoMarczyk

Ostatnie posty
Archiwum