Miko Marczyk i Szymon Gospodarczyk mają za sobą udany start w Rallye San Martino di Castrozza e Primiero. Impreza w północnych Włoszech stanowiła dla Polaków trening przed kolejną rundą mistrzostw Europy – Rajdem Rzymu. Załoga ORLEN Team zaliczyła udaną przesiadkę na asfalt i wygrała imprezę w świetnym stylu. Rajd San Martino di Castrozza e Primiero to prestiżowe wydarzenie i jedna z ikon włoskich rajdów. W przeszłości stanowił m.in. rundę mistrzostw Europy. Ostatnimi zwycięzcami spoza Włoch byli tam Bernard Darniche i Alain Mahe w 1976 roku.

Rallye San Martino di Castrozza e Primiero wystartował piątkowego wieczora od krótkiego, miejskiego superoesu. Miko Marczyk i Szymon Gospodarczyk uplasowali się tam na 3. miejscu, natomiast na prawdziwe, długie odcinki specjalne pora nadeszła w sobotę. Rywalizacja odbywała się w przepięknej, górskiej scenerii Trydentu. Miko i Szymon w swoim powrocie na asfalt prezentowali bardzo dobre tempo, które pozwalało na odcinkowe zwycięstwa. Popisali się też bardzo mądrą jazdą w momencie, kiedy na trasach nagle zmieniły się warunki i pojawił się deszcz.
Ostatecznie Marczyk i Gospodarczyk wygrali Rajd San Martino di Castrozza e Primiero z dosyć sporą przewagą nad rywalami. To jednak nie wyniki miały w ten weekend pierwszorzędne znaczenie. Załoga ORLEN Team traktowała start w północnych Włoszech przede wszystkim jako asfaltowy trening przed kolejną rundą mistrzostw Europy – Rajdem Rzymu. Ten odbędzie się w regionie Lacjum w dniach 3-5 lipca.

– Kończymy Rajd San Martino di Castrozza e Primiero na pierwszym miejscu. Za nami 73 kilometry ścigania. Pierwsza pętla była typowo włoska – bardzo ciepło, przyczepnie i szybko. Po południu góry pokazały swój charakter, mieliśmy burzę i deszcz. Rywalizacja była naprawdę skomplikowana. W niektórych miejscach było mokro, pojawiały się cieki wodne, gdzie indziej słońce szybciej osuszało drogę. To były warunki, na które nie było odpowiednich opon – po prostu musieliśmy sobie poradzić. Bez większych przygód dojechaliśmy do mety i uważam, że to był dobry trening przed Rajdem Rzymu. Mamy dobre ustawienia samochodu i dobry feeling – chcemy wykorzystać to za dwa tygodnie na trasach mistrzostw Europy – powiedział Miko Marczyk.
– Przed momentem wysłuchaliśmy na mecie Mazurka Dąbrowskiego – to zawsze dla nas wyjątkowy moment, który dodaje sił i motywacji. Pierwsza pętla była dosyć spokojna i przewidywalna, natomiast na drugiej mieliśmy już absolutny rollercoaster. Podczas serwisu lunął deszcz – nie mieliśmy pojęcia, jakie opony zabrać na finałowe trzy odcinki. Rzecz w tym, że one były daleko od serwisu, więc było to wróżenie z fusów. Zabraliśmy opony deszczowe i ten wybór się sprawdził – mieliśmy ulewę, szyby w samochodzie parowały – to było naprawdę spore wyzwanie. Daliśmy sobie z tym radę i to właśnie tam, w najtrudniejszych warunkach, zbudowaliśmy przewagę, dzięki której wygraliśmy rajd – podsumował Szymon Gospodarczyk, pilot w załodze ORLEN Team.
